piątek, 15 czerwca 2012

Senne mary 2

Mam ciocię (siostra mojego taty), która kocha koty i własnie ona dzisiejszej nocy pojawiła się w moim śnie....
spotkałyśmy się pod wiejskim, małym sklepikiem, nie wiem dokładnie gdzie , ani jak to możliwe, no ale..W wiejskim sklepie, jak to w wiejskim sklepie, nie było nic ciekawego, a ja byłam taaaaka głodna.
no i pojawiła się ona z pudełkiem pełnym sałatki. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego jak to,że sałatka ta była z kota , który jej niedawno zdechł. Moje zaskoczenie sięgnęło zenitu , kiedy ciocia wytłumaczyła mi,iż choroba kota , nie mutuje na człowieku i nie ma się czego bać, jedząc ją.
i wiecie co, zjadłam sałtkę z kota,  niech źyje naturalne zjednoczenie.

niedziela, 3 czerwca 2012

spotkanie klasowe po 17 latach

Czas płata nam figle, żyjemy z dnia na dzień , nie zdając sobie sprawy, ile czasu upłynęło od np matury:) W mojej głowie szkoła leży gdzieś na odległej półce, ale nie myślałam, że zakopana  jest tak głęboko, pod stertą minionych lat.
Ne lubiałam mojej klasy w liceum, może dlatego,że czułam się wyalienowana... a może dlatego,że mój umysł zajmowały rzeczy zupełnie inne niż moich rówieśników - tak mi się przynajmniej wydawało:) Moim marzeniem było liceum plastyczne , a znalazłam się w liceum Handlowym.:)
Z dzisiejszej perspektywy wiem,że myliłam się co do niektórych osób w mojej klasie, w sumie to nawet, kiedy tak się zastanowię, powinnam żałować że byłam takim alienem:)
Moja wychowaczyni , matematyk:) na naszym kaniu po latach przetarła już bardzo zakurzone wspomnienia o moich problemach z wiekiem młodzieńczym - to był dopiero czas w moim życiu:)))))))))))))))))) , przypomniała mi o kolczyku w nosie, o trudnych rozmowach na korytarzu.....
niezły czad......
fotki do obejżenia