środa, 8 lutego 2012

Epoka przed i po internecie:)

Cieszę się, że jestem rocznikiem, który zasmakował życia w czasach przed internetem. Brak internetu zmuszał nas do wizyt w bibliotece, do spotkań z rówieśnikami w celu wymiany poglądów, nakręcał do wynajdywania sobie różnorodnych zajęć.
Dzięki temu myślę, mam za sobą kilka upadków z wysokości( z drzew właściwie), świadomość ,że płot to nie jakaś straszna przeszkoda, szramę na głowie od uderzenia huśtawką itp itd... A co najważniejsze mam kilkoro prawdziwych przyjaciół poznanych w tamtych czasach.
Skąd w takim razie w mojej głowie pojawił się ten temat, juz piszę.
W ostatni weekend brałam udział w imprezie (około setka dzieci w wieku do lat 10- grupy sortowe) i wiecie co? myślę ,że 45% z nich ,jak nie więcej, to typowe "komputerowe" sylwetki, tzw żółwik. Boją się skoczyć z 4 schodów, sposób w jakim sie poruszają, stawiają nogi, kurcze wszystko wskazuje na to, że więcej siedzą niż biegają. Ale może to mało ważne:) Większym problemem wg mnie jest problem z nawiązywaniem kontaktów.
Dobra nie będę przeżywać, tylko napiszę może też, że żyjąc w erze internetu mogę w ciągu kilku minut nawiązać kontakt z moim kolegą z Afryki, poznać japończyka ,który też lubi Fiata 500:P, zobaczyć fotki synka znajomej, który właśnie przyszedł na świat...mogę dowiedzieć się prawie wszystkiego na prawie każdy temat...No kurcze LUBIĘ TO:)